Witajcie goście! Już las się budzi,
śpiewa ptak, uśmiechną się ludzie!
Słońce złote z nieba lśni,
na wesołe czeka dni.
Hop, hop, hop – biegniemy w las!
Bajki naszej czeka czas!
Bum, bum, bum – serduszko gra,
dzisiaj mama, tata i ja!
Hej, hej, wesoły las!
Bajka woła – przyszedł czas!
Tra la la i hop, i raz!
Śmieje się dziś cały las!
Borsuk psoci – cały czas!
Chce sam biegać w ciemny las.
gdy mu sen przyjdzie zły,
wtedy pomożemy my!
Hop, hop, hop – biegniemy w las!
Bajki naszej czeka czas!
Bum, bum, bum – serduszko gra,
dzisiaj mama, tata i ja!
Hej, hej, wesoły las!
Bajka woła – przyszedł czas!
Tra la la i hop, i raz!
Śmieje się dziś cały las!
Borsuk wie, że – mama, tata,
to najlepsza droga świata!
Rodzic kocha – dobrze wie,
Jak prowadzić dziecko swe.
Hop, hop, hop – biegniemy w las!
Bajki naszej czeka czas!
Bum, bum, bum – serduszko gra,
dzisiaj mama, tata i ja!
Hej, hej, wesoły las!
Bajka woła – przyszedł czas!
Tra la la i hop, i raz!
Śmieje się dziś cały las!
Hej, hej, wesoły las!
Bajka woła – przyszedł czas!
Tra la la i hop, i raz!
Śmieje się dziś cały las!
Piosenka – „Leśną dróżką…” (Jagoda, Eliza, Maja, Kinga)
Leśną dróżką w środku lata
idzie Borsuk, mama, tata,
słychać śmiech, wesołe głosy
i modlitwę w niebogłosy,
by ich Franek, mały synek,
nie zaczepiał wciąż dziewczynek.
Jak to zrobić, żono droga?
Mnie ogarnia wielka trwoga.
Nic nie słucha!
Tylko psoty
wciąż ma w głowie do roboty!
I radzili tak, dumali,
aż się sami posprzeczali.
A ich Franek hop do lasu,
nie mógł znieść tego hałasu.
I pomyślał sobie, że:
nie znajdziecie tutaj mnie.
Będę życie wiódł wesołe
i porzucę leśną szkołę.
Co się z Frankiem dalej stało?
Przygód w lesie miał niemało.
Zwierząt spotkał tam gromadę,
od każdego dostał radę.
Jego życia cienie, blaski
zasługują na oklaski,
więc tę bajkę zaczynamy,
oglądajcie – zapraszamy!
Franek (Julian)
Jestem Franek, miły gość,
czasem innym daję w kość,
ale przecież to zabawa,
grzeczność to nie moja sprawa.
Krzyczę, psocę, łobuzuję,
psuję, kłamię, leniuchuję.
Nie w Łężanach, nie w Madrycie,
w lesie znajdę dobre życie.
Narrator (Dorian)
Wszystko sowa podsłuchała
i do niego powiedziała.
Sowa (Amelka)
Bądź otwarty na słuchanie,
a doświadczysz wielkiej zmiany.
Narrator (Dorian)
Ruszył szybko po przygodę,
ale zgubił w lesie drogę.
Gdzieś w głębinach tego lasu
zaczął życie od hałasu.
Płakał, wrzeszczał, biegał wkoło
i nie było mu wesoło.
Myszka przyszła na spotkanie,
bo tu w lesie ma mieszkanie
i Frankowi radę dała,
mysią mądrość powiedziała.
Myszka (Emilka)
Bądź uważny, słuchaj rad,
nie pomylisz dróg i dat,
nie zabłądzisz w żadnym lesie,
życie mądrość ci przyniesie.
Franek (Julian)
Słuchać? Nie chcę dziś nikogo.
Prowadź mnie, leśna przygodo!
Narrator (Dorian)
Wrzaski inni też słyszeli,
więc się wszyscy tu zlecieli.
Każdy radę swoją dał,
to, co najlepszego miał.
Wiewiórka (Basia)
Skaczę po drzewach hop i hop,
zbieram orzeszki cały rok.
Mama mi mówi: „Że bez pracy
nie ma orzeszków ani kołaczy”.
Sroka (Liliana)
Błyszczy coś w trawie – o jaki skarb!
Chciałabym zabrać zaraz ten dar.
Lecz mama mówi: „Nie wszystko twoje”,
odkładam zawsze błyskotki nie moje.
Jeż (Dawid)
Pamiętaj, jeśli chcesz mieć relacje,
nie zabiegaj zawsze o rację.
Pozwól zdanie innym mieć,
bo to jest bardzo ważna rzecz.
Wilk (Wojtek)
W wilczej rodzinie żyjemy tak,
że ważny dla nas każdy brat.
W domu zawsze się wspieramy,
słuchamy rad taty i mamy.
Żaba (Olek)
My pamiętamy, że w domu
nie wolno dokuczać nikomu.
A swawola to nic chlubnego,
weź się do nauki, kolego!
Narrator (Dorian)
Franek słuchał jednym uchem,
chodził wciąż z wypiętym brzuchem.
Niby kiwał głową grzecznie.
Czy coś zmieni? Niekoniecznie!
Franek (Julian)
„E tam rady!” – mruknął w trawie –
„Ja i tak wiem wszystko prawie”.
Sarna (Lilianna)
Franku, w lesie żyjemy tak,
że szanujemy każdy znak.
Las to szkoła mądrości wielkiej
i skarbnica wiedzy wszelkiej.
Sarna (Iza)
Nie biegamy byle gdzie!
Bezpieczeństwo – każdy wie –
najważniejsze jest dla dzieci.
I zbieramy w lesie śmieci.
Lis (Filip)
Punktualnym trzeba być!
Ręce zawsze dobrze myć!
Nie zabierać nic nikomu –
to zasady w moim domu!
Motyl (Stefan)
Moja mama uczy nas,
że wdzięczności ważny czas.
Dziękujemy więc zawzięcie
i na co dzień, i przy święcie.
Niedźwiedź (Kacper)
Bądź uczynny, miły, grzeczny,
dobry, mądry i serdeczny.
Lecz pamiętaj, Franku, że
najważniejsze serce twe.
Piosenka – „Las zaszumiał…” (Jagoda, Eliza, Maja, Kinga)
Las zaszumiał cicho, lekko,
wiatr przeleciał ścieżką miękko.
Słońce chylić się zaczęło,
ciepłe światło gdzieś zginęło.
Franek nagle ziewnął srodze,
bo zmęczenie przyszło w drodze.
Pod paprocią miękką, w cieniu
zasnął borsuk w okamgnieniu.
I przyśniło mu się dziwo,
że świat zmienił się prawdziwie.
Śnił, że stoi sam na drodze,
nikt nie mówi mu: „pomogę”.
Sroka nie chce z nim rozmawiać,
myszka też przestała gadać.
Wilk pomyślał:
„Gdy kto słuchać nie umie,
nic mu po moim rozumie”.
Jeż posmutniał i milczy nieboże,
Frankowi nikt nie pomoże.
Wiewiórka ogonkiem macha:
Praca lepsza jest od stracha.
Kto rodziców rad nie słucha,
ten jak statek bez łańcucha
płynie na mieliznę, skały.
Czy zrozumie Franek mały?
Franek w śnie aż zadrżał cały,
bo te słowa prawdę miały.
Przypomniały mu tęsknoty,
czas się zabrać do roboty!
I zrozumiał w jednej chwili,
że rodzice dobrze żyli,
bo kochali go nad życie –
nie w Łężanach, nie w Madrycie.
Nagle sen się rozwiał w dali,
liście cicho zaszumiały.
Borsuk oczy swe otworzył,
wstał powoli, ze snu ożył.
I przemówił uroczyście,
że zrozumiał oczywiście,
co zwierzęta mu mówiły,
chce przemiany z całej siły.
Franek (Julian)
Mówcie sobie, co tam chcecie,
zresztą może wy to wiecie.
Najważniejsi są rodzice,
bo to oni dają życie.
Wszyscy razem
Rodzice to skarb! O tak! O tak!
Ich serce to światło, to znak.
śpiewa ptak, uśmiechną się ludzie!
Słońce złote z nieba lśni,
na wesołe czeka dni.
Hop, hop, hop – biegniemy w las!
Bajki naszej czeka czas!
Bum, bum, bum – serduszko gra,
dzisiaj mama, tata i ja!
Hej, hej, wesoły las!
Bajka woła – przyszedł czas!
Tra la la i hop, i raz!
Śmieje się dziś cały las!
Borsuk psoci – cały czas!
Chce sam biegać w ciemny las.
gdy mu sen przyjdzie zły,
wtedy pomożemy my!
Hop, hop, hop – biegniemy w las!
Bajki naszej czeka czas!
Bum, bum, bum – serduszko gra,
dzisiaj mama, tata i ja!
Hej, hej, wesoły las!
Bajka woła – przyszedł czas!
Tra la la i hop, i raz!
Śmieje się dziś cały las!
Borsuk wie, że – mama, tata,
to najlepsza droga świata!
Rodzic kocha – dobrze wie,
Jak prowadzić dziecko swe.
Hop, hop, hop – biegniemy w las!
Bajki naszej czeka czas!
Bum, bum, bum – serduszko gra,
dzisiaj mama, tata i ja!
Hej, hej, wesoły las!
Bajka woła – przyszedł czas!
Tra la la i hop, i raz!
Śmieje się dziś cały las!
Hej, hej, wesoły las!
Bajka woła – przyszedł czas!
Tra la la i hop, i raz!
Śmieje się dziś cały las!
Piosenka – „Leśną dróżką…” (Jagoda, Eliza, Maja, Kinga)
Leśną dróżką w środku lata
idzie Borsuk, mama, tata,
słychać śmiech, wesołe głosy
i modlitwę w niebogłosy,
by ich Franek, mały synek,
nie zaczepiał wciąż dziewczynek.
Jak to zrobić, żono droga?
Mnie ogarnia wielka trwoga.
Nic nie słucha!
Tylko psoty
wciąż ma w głowie do roboty!
I radzili tak, dumali,
aż się sami posprzeczali.
A ich Franek hop do lasu,
nie mógł znieść tego hałasu.
I pomyślał sobie, że:
nie znajdziecie tutaj mnie.
Będę życie wiódł wesołe
i porzucę leśną szkołę.
Co się z Frankiem dalej stało?
Przygód w lesie miał niemało.
Zwierząt spotkał tam gromadę,
od każdego dostał radę.
Jego życia cienie, blaski
zasługują na oklaski,
więc tę bajkę zaczynamy,
oglądajcie – zapraszamy!
Franek (Julian)
Jestem Franek, miły gość,
czasem innym daję w kość,
ale przecież to zabawa,
grzeczność to nie moja sprawa.
Krzyczę, psocę, łobuzuję,
psuję, kłamię, leniuchuję.
Nie w Łężanach, nie w Madrycie,
w lesie znajdę dobre życie.
Narrator (Dorian)
Wszystko sowa podsłuchała
i do niego powiedziała.
Sowa (Amelka)
Bądź otwarty na słuchanie,
a doświadczysz wielkiej zmiany.
Narrator (Dorian)
Ruszył szybko po przygodę,
ale zgubił w lesie drogę.
Gdzieś w głębinach tego lasu
zaczął życie od hałasu.
Płakał, wrzeszczał, biegał wkoło
i nie było mu wesoło.
Myszka przyszła na spotkanie,
bo tu w lesie ma mieszkanie
i Frankowi radę dała,
mysią mądrość powiedziała.
Myszka (Emilka)
Bądź uważny, słuchaj rad,
nie pomylisz dróg i dat,
nie zabłądzisz w żadnym lesie,
życie mądrość ci przyniesie.
Franek (Julian)
Słuchać? Nie chcę dziś nikogo.
Prowadź mnie, leśna przygodo!
Narrator (Dorian)
Wrzaski inni też słyszeli,
więc się wszyscy tu zlecieli.
Każdy radę swoją dał,
to, co najlepszego miał.
Wiewiórka (Basia)
Skaczę po drzewach hop i hop,
zbieram orzeszki cały rok.
Mama mi mówi: „Że bez pracy
nie ma orzeszków ani kołaczy”.
Sroka (Liliana)
Błyszczy coś w trawie – o jaki skarb!
Chciałabym zabrać zaraz ten dar.
Lecz mama mówi: „Nie wszystko twoje”,
odkładam zawsze błyskotki nie moje.
Jeż (Dawid)
Pamiętaj, jeśli chcesz mieć relacje,
nie zabiegaj zawsze o rację.
Pozwól zdanie innym mieć,
bo to jest bardzo ważna rzecz.
Wilk (Wojtek)
W wilczej rodzinie żyjemy tak,
że ważny dla nas każdy brat.
W domu zawsze się wspieramy,
słuchamy rad taty i mamy.
Żaba (Olek)
My pamiętamy, że w domu
nie wolno dokuczać nikomu.
A swawola to nic chlubnego,
weź się do nauki, kolego!
Narrator (Dorian)
Franek słuchał jednym uchem,
chodził wciąż z wypiętym brzuchem.
Niby kiwał głową grzecznie.
Czy coś zmieni? Niekoniecznie!
Franek (Julian)
„E tam rady!” – mruknął w trawie –
„Ja i tak wiem wszystko prawie”.
Sarna (Lilianna)
Franku, w lesie żyjemy tak,
że szanujemy każdy znak.
Las to szkoła mądrości wielkiej
i skarbnica wiedzy wszelkiej.
Sarna (Iza)
Nie biegamy byle gdzie!
Bezpieczeństwo – każdy wie –
najważniejsze jest dla dzieci.
I zbieramy w lesie śmieci.
Lis (Filip)
Punktualnym trzeba być!
Ręce zawsze dobrze myć!
Nie zabierać nic nikomu –
to zasady w moim domu!
Motyl (Stefan)
Moja mama uczy nas,
że wdzięczności ważny czas.
Dziękujemy więc zawzięcie
i na co dzień, i przy święcie.
Niedźwiedź (Kacper)
Bądź uczynny, miły, grzeczny,
dobry, mądry i serdeczny.
Lecz pamiętaj, Franku, że
najważniejsze serce twe.
Niedźwiedź (Aleks)
Kto nie słucha, kto się śmieje,
ten sam sobie biedę sieje,
więc odpocznij tutaj w lasku.
My nie chcemy więcej wrzasku!
Kto nie słucha, kto się śmieje,
ten sam sobie biedę sieje,
więc odpocznij tutaj w lasku.
My nie chcemy więcej wrzasku!
Kołysanka dla Franka
( śpiewają wszystkie zwierzątka dla Franka)
Ref.: W lesie miło, chłodno, cicho,
nie obudzi cię tu licho.
Luli, lulaj Franku mały,
lulaj, lulaj przez dzień cały.
1. Zmruż oczęta, przytul głowę
a las bajkę ci opowie.
Wstaniesz Franku odmieniony
i powrócisz w swoje strony.
Ref. :W lesie miło, chłodno, cicho,
nie obudzi cię tu licho.
Luli, lulaj Franku mały,
lulaj, lulaj przez dzień cały.
2. Zaśpiewamy ci do uszka
kołysankę dla serduszka.
Będziesz śnił, odpoczniesz wiemy
w zasypianiu pomożemy.
Ref. :W lesie miło, chłodno, cicho,
nie obudzi cię tu licho.
Luli, lulaj Franku mały,
lulaj, lulaj przez dzień cały.
Borsuk Franek (Julian) zasypia.
Piosenka – „Las zaszumiał…” (Jagoda, Eliza, Maja, Kinga)
Las zaszumiał cicho, lekko,
wiatr przeleciał ścieżką miękko.
Słońce chylić się zaczęło,
ciepłe światło gdzieś zginęło.
Franek nagle ziewnął srodze,
bo zmęczenie przyszło w drodze.
Pod paprocią miękką, w cieniu
zasnął borsuk w okamgnieniu.
I przyśniło mu się dziwo,
że świat zmienił się prawdziwie.
Śnił, że stoi sam na drodze,
nikt nie mówi mu: „pomogę”.
Sroka nie chce z nim rozmawiać,
myszka też przestała gadać.
Wilk pomyślał:
„Gdy kto słuchać nie umie,
nic mu po moim rozumie”.
Jeż posmutniał i milczy nieboże,
Frankowi nikt nie pomoże.
Wiewiórka ogonkiem macha:
Praca lepsza jest od stracha.
Kto rodziców rad nie słucha,
ten jak statek bez łańcucha
płynie na mieliznę, skały.
Czy zrozumie Franek mały?
Franek w śnie aż zadrżał cały,
bo te słowa prawdę miały.
Przypomniały mu tęsknoty,
czas się zabrać do roboty!
I zrozumiał w jednej chwili,
że rodzice dobrze żyli,
bo kochali go nad życie –
nie w Łężanach, nie w Madrycie.
Nagle sen się rozwiał w dali,
liście cicho zaszumiały.
Borsuk oczy swe otworzył,
wstał powoli, ze snu ożył.
I przemówił uroczyście,
że zrozumiał oczywiście,
co zwierzęta mu mówiły,
chce przemiany z całej siły.
Franek (Julian)
Już rozumiem, drogi lesie,
jaki morał sen mi niesie.
Do rodziców zaraz wrócę,
ich serc więcej nie zasmucę!
Narrator (Dorian)
Szedł on długo i wytrwale,
nie pogubił drogi wcale.
Gdy zobaczył dom swój mały,
Franek był szczęśliwy cały.
Delikatnie w drzwi zapukał,
zrozumienia tutaj szukał.
Mama (Sandra)
Franiu, synku! Tak czekałam,
łzy już wszystkie wypłakałam.
Tato (Natan)
Franiu, synku! Wejdź do środka,
tylko miłość cię tu spotka!
Dzięcioł (Arek)
Tak przygoda się skończyła!
Była chyba całkiem miła.
Franek zmądrzał, w domu zgoda,
na powroty dziś pogoda.
Łoś (Olaf)
Myślę sobie tak, koledzy,
że ta bajka wiele wiedzy
może dzieciom w serca wlać.
Wszyscy ją powinni znać!
Wilk (Antek)
Ja spryciarzem jestem znanym,
pomysł mam już przemyślany.
Film wspaniały zrobię w mig,
bo znam taki jeden trik.
Niech się uczy z niego świat
przez następnych wiele lat.
Niedźwiedź (Maks)
I na Facebook go „wrzucimy”,
dobro w sieci ogłosimy.
Niech nasz Franek świeci wzorem
i zaraża świat humorem.
Bo przemiany serca moc
da nam siłę w każdą noc.
Narrator (Dorian)
Jak zwierzęta uradziły,
film o Franku nakręciły.
Od tej pory w całym lesie
mądrość echo niesie.
Wszyscy razem
Gdy rozumiesz cudze troski,
świat od razu jest mniej gorzki.
Bo największa mądrość w świecie:
dobrym być dla innych przecież.
A empatia wielka siła –
świat nasz lepszym uczyniła.
Już rozumiem, drogi lesie,
jaki morał sen mi niesie.
Do rodziców zaraz wrócę,
ich serc więcej nie zasmucę!
Narrator (Dorian)
Szedł on długo i wytrwale,
nie pogubił drogi wcale.
Gdy zobaczył dom swój mały,
Franek był szczęśliwy cały.
Delikatnie w drzwi zapukał,
zrozumienia tutaj szukał.
Mama (Sandra)
Franiu, synku! Tak czekałam,
łzy już wszystkie wypłakałam.
Tato (Natan)
Franiu, synku! Wejdź do środka,
tylko miłość cię tu spotka!
Dzięcioł (Arek)
Tak przygoda się skończyła!
Była chyba całkiem miła.
Franek zmądrzał, w domu zgoda,
na powroty dziś pogoda.
Łoś (Olaf)
Myślę sobie tak, koledzy,
że ta bajka wiele wiedzy
może dzieciom w serca wlać.
Wszyscy ją powinni znać!
Wilk (Antek)
Ja spryciarzem jestem znanym,
pomysł mam już przemyślany.
Film wspaniały zrobię w mig,
bo znam taki jeden trik.
Niech się uczy z niego świat
przez następnych wiele lat.
Niedźwiedź (Maks)
I na Facebook go „wrzucimy”,
dobro w sieci ogłosimy.
Niech nasz Franek świeci wzorem
i zaraża świat humorem.
Bo przemiany serca moc
da nam siłę w każdą noc.
Narrator (Dorian)
Jak zwierzęta uradziły,
film o Franku nakręciły.
Od tej pory w całym lesie
mądrość echo niesie.
Wszyscy razem
Gdy rozumiesz cudze troski,
świat od razu jest mniej gorzki.
Bo największa mądrość w świecie:
dobrym być dla innych przecież.
A empatia wielka siła –
świat nasz lepszym uczyniła.
Mówcie sobie, co tam chcecie,
zresztą może wy to wiecie.
Najważniejsi są rodzice,
bo to oni dają życie.
Wszyscy razem
Rodzice to skarb! O tak! O tak!
Ich serce to światło, to znak.
Rodzice to skarb? O tak!
Ich serce, jak światło, jak znak!
Słuchamy mamy i taty, bo
wtedy bezpieczny nasz krok.
Mama tuli, a tata wie
jak poprowadzić w świat mnie
Rodzice są blisko, czuwają
i w życiu mnie wspierają.
Gdy choroba przyjdzie zła,
Mama przy mnie czuwa, trwa.
Tata wstaje w środku nocy,
Żeby dodać sercu mocy.
Rodzice to skarb? O tak!
Ich serce, jak światło, jak znak!
Słuchamy mamy i taty, bo
wtedy bezpieczny nasz krok.
Koc poprawią, światło zgaszą,
Cicho bajkę mi wygłoszą.
I choć noc jest ciemna wkoło,
Przy rodzicach jest wesoło.
Uczą prawdy w każdy czas
bo kochają przecież nas.
A najwięcej uczę się
Patrząc, jak kochają mnie.
Rodzice to skarb? O tak!
Ich serce, jak światło, jak znak!
Słuchamy mamy i taty, bo
wtedy bezpieczny nasz krok.
Rodzice to skarb? O tak!
Ich serce, jak światło, jak znak!
Słuchamy mamy i taty, bo
wtedy bezpieczny nasz krok.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz